Flash ad ID:1

Rękodzieło z myślą o nietuzinkowej pannie młodej

Pani Aleksandra Sochańczak, właścicielka sklepu internetowego www.whitefashion.pl zakochana w ślubnym rękodziele, udowodni nam, że chcieć znaczy móc. Opowie o samodzielnym prowadzeniu wirtualnego sklepu, pracy w domowym zaciszu i radości, jaką sprawia wielogodzinne szydełkowanie.

 

wakacje w norwegii

Jak opisałaby Pani samą siebie? Jaką drogę Pani przeszła, żeby zarabiać na tym, co jest pani zamiłowaniem?

Nazywam się Aleksandra Sochańczak, mam 28 lat. Pochodzę z Kędzierzyna-Koźla, ale od 10 lat mieszkam we Wrocławiu. Tutaj studiowałam, bardzo polubiłam to miasto i postanowiłam tu zostać. Nigdy nie miałam problemów z przedmiotami ścisłymi, interesowałam się też sztuką i rzemiosłem. Postanowiłam więc dostać się na architekturę na Politechnice Wrocławskiej. Kiedy to się nie udało, zdałam na budownictwo. Po studiach próbowałam pracy w zawodzie (przez 1 rok), ale czułam, że to nie dla mnie. Dlatego postanowiłam założyć własny biznes i utrzymywać się z hobby.

Czym się Pani teraz zajmuje?

parasole slubnyTeraz zajmuję się tworzeniem dodatków ślubnych. Są to przede wszystkim bolerka robione na drutach. Oprócz tego w asortymencie znajdują się również szale, biżuteria, ozdoby do włosów, zaproszenia czy koronkowe parasole. Wszystko wykonane jest ręcznie, często w pojedynczych egzemplarzach. Wszystkie artykuły sprzedaję w sklepie internetowym www.whitefashion.pl.
Od dziecka lubiłam różnego rodzaju prace ręczne. Malowałam, rysowałam, nawet próbowałam rzeźbienia w drewnie. Podstaw szydełkowania nauczyłam się w wieku 9 lat, niedługo później robiłam też na drutach. Wszystkiego nauczyła mnie mama, a teraz doszkala mnie internet. Kiedy studiowałam, dorabiałam sobie, sprzedając biżuterię typu hand made za pośrednictwem internetowego portalu pośredniczącego w sprzedaży rękodzieła. Już wtedy przeszło mi przez myśl, że mogłabym się tym zajmować zawodowo. Będąc na ostatnim roku, zaczęłam sprzedawać również dziergane czapki, chusty i szale. Zrobiłam też białe bolerko, które cieszyło się dużym zainteresowaniem. Wtedy zaczęłam tworzyć typowo ślubne rzeczy. Półtora roku temu otrzymałam dofinansowanie z Urzędu Pracy i założyłam działalność. Teraz mam swój sklep internetowy, ale korzystam również ze współpracy z portalami pośredniczącymi w sprzedaży rękodzieła.
Moja praca polega głównie na robieniu na drutach. Siedzę w fotelu, popijam herbatkę i dziergam. Oprócz tego muszę zajmować się prowadzeniem sklepu, wysyłką zamówień, reklamą i promocją oraz kontaktami z klientami. Sama również robię zdjęcia, pozuję do nich i obrabiam. Wszystkiego uczę się sama, kiedy jest mi to potrzebne. Na przykład, kiedy robiłam sklep, pomagał mi przy tym kolega informatyk, ale grafikę musiałam zrobić sama. Później szkoliłam się w dziedzinie pozycjonowania stron internetowych. Są takie dni, kiedy na robienie na drutach nie wystarcza czasu, a czas jest głównym elementem potrzebnym w moim fachu. Do wykonania bolerka potrzebuję około 13-15 godzin. Czasem siedzę nad robótką od rana do wieczora, w tygodniu i w weekend, ale to moja pasja i sprawia mi to przyjemność. Nawet gdy jadę, na urlop (który oczywiście ustalam sobie sama  ), zawsze mam ze sobą druty i włóczkę.

Ale ma Pani chyba sporą konkurencję?

Coraz więcej ludzi zajmuje się rękodziełem, zarówno w Polsce jak i na świecie, ale mój sklep jest jedynym takim sklepem w Polsce, a na świecie znalazłam kilka osób robiących podobne rzeczy. Każdy ma jednak swój styl i własne, unikalne projekty. Może oprócz biżuterii, której jest wszędzie bardzo dużo, na aukcjach internetowych, w sklepach czy na jarmarkach.

Praca przynosi Pani na pewno wiele radości.

Główną korzyścią z wykonywanego przeze mnie zajęcia jest satysfakcja z tego, że jestem niezależna, robię to, co kocham i jestem w stanie się z tego utrzymać, firma się rozwija, a przede wszystkim cieszę się z zainteresowania i z tego, że przyszłe panny młode wybierają moje prace, aby ubrać je w tak ważnym dniu jak dzień ślubu.

Co radziłaby Pani osobom, które mają pasję i zdolności niezbędne do rękodzieła, ale boją się zmienić hobby w zarobkowanie?

bolerko

Najważniejsze to wziąć się do roboty. W rękodziele najważniejsza jest praca własnych rąk, wytwarzanie produktu. Przede wszystkim trzeba być w czymś dobry, mieć jakiś talent i lubić to, co się robi. Zazwyczaj potrzebne jest również dużo cierpliwości, szczególnie w moim przypadku, czyli przy robieniu na drutach czy tworzeniu biżuterii. Kiedy mamy to wszystko i z pasją robimy piękne przedmioty, możemy myśleć o ich sprzedaży. Na początek można spróbować coś sprzedać znajomym. Dostaniemy od razu opinie i uwagi odnośnie produktu. Kiedy zdecydujemy się wyjść z naszymi produktami do większej liczby odbiorców, polecam internet. Dzięki niemu dotrzemy do wielu osób, nie potrzebujemy czasu, żeby stać z kramem na ulicy ani pieniędzy, żeby wynająć powierzchnię handlową. Najlepiej zacząć od współpracy z portalami pośredniczącymi w sprzedaży rękodzieła. Na polskim rynku jest już ich sporo np. pakamera, decobazzar, wylęgarnia itp. Odradzam sprzedaż przez allegro. Tam klienci szukają jak najtańszych produktów, a tworząc unikalne rzeczy trzeba się cenić. Zakładanie własnego sklepu na początek też nie jest dobrym rozwiązaniem. Wymaga bardzo dużej ilości czasu i pieniędzy, aby ją wypromować i wypozycjonować, i sprawić, żeby ludzie dowiedzieli się o naszym istnieniu i o naszym sklepie. Portale sprzedające rękodzieło pobierają prowizję (którą trzeba doliczyć do ceny produktu), ale w zamian dbają o promocję i dotarcie do jak największej liczby odbiorców, więc warto.
Moim zdaniem bardzo częstym błędem jest sprzedaż rękodzieła za bardzo niską cenę. Kiedy przedmiot jest zbyt tani, klient nie doceni jest oryginalności i pracy, jaka została włożona w jego wykonanie. Aby wycenić wykonany przedmiot, należy przede wszystkim uwzględnić czas, jaki spędziliśmy przy pracy nad nim. Liczbę godzin mnożymy przez stawkę godzinową, którą sobie ustalamy. Następnie doliczamy koszty materiałów oraz wszystkie inne (takie jak podatek, ubezpieczenie, prowizja). Oczywiście na początku można cenę trochę obniżyć, żeby zachęcić klientów, ale kiedy z obliczeń wychodzi np. 200 zł, nie można sprzedawać produktu za 30 zł, bo kiedy będziemy chcieli się z naszego hobby utrzymać, nie będziemy mogli podnieść ceny z 30 do 200 zł. Poza tym psujemy tym rynek.

Czym różni się sprzedaż internetowa od stacjonarnej?

W przypadku sprzedaży internetowej bardzo ważną sprawą są zdjęcia produktu. Ludzie kupują oczami, więc zrobienie dobrego zdjęcia to nawet więcej niż połowa sukcesu. Zdjęcie nie musi być super dobre pod względem artystycznym czy technicznym, jednak musi być ono estetyczne, przyciągające uwagę i pokazujące nasz produkt w jak najlepszym ujęciu. Jeżeli kompletnie się na tym nie znamy, można zrobić szybki kurs fotografii cyfrowej, poprosić znajomego, który się tym interesuje lub wynająć kogoś, żeby zrobił to za nas (ta opcja jest jednak kosztowna).
Kiedy mamy już piękne zdjęcia naszych oryginalnych produktów, wystarczy dodać szczegółowy opis i zacząć sprzedawać. Ważne jest, żeby obserwować reakcje klientów. Wtedy będziemy wiedzieć, w którą stronę powinniśmy rozwijać naszą twórczość i biznes.

Kocha Pani to, co robi na co dzień i na dodatek na tym zarabia. Czyli jest Pani kobietą sukcesu…

Szczerze mówiąc nie mogę chwalić się jeszcze jakimś spektakularnym sukcesem. Firma zarabia, cały czas się rozwija, ale też nie zbijam kokosów. O sukcesie będę mogła powiedzieć, jeżeli za 5 lat dalej będę na rynku i dalej będę mogła się z tego utrzymać. Wydaje mi się, że najważniejsze jest to, że trafiłam na „swoją” dziedzinę. Czuję się bardzo dobrze w estetyce ślubnej, lubię tworzyć rzeczy eleganckie i kobiece, a przy okazji oryginalne i niszowe. W salonach sukien ślubnych królują satynowe bolerka czy futerkowe etole, moje prace są jedną z niewielu alternatyw, które można znaleźć na rynku.

Aleksandra Sochańczak, http://www.whitefashion.pl/

dzierganie z kolezanka na wakacjach w norwegii

  • Olka

    Ale śliczne rzeczy ta pani robi!

Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close